Stres.... choroba.... stres.... choroba.... I tak jedno napędza drugie...
Problemy się nawarstwiają a ja za cholere nie widze wyjścia - tylko ja... każdy ma inne wyjście z tego wszystkiego... ja jednak uważam to za pieprzone banialuki...
Jutro wyniki badań.... rozmowa na uczelni.... może znajde sposób na wywiązanie sie z placówki zawodowej i kończenia pacjenta - podobno zdrowie jest najważniejsze... dużo mówia ale widze, że to gówno prawda.... Co z tego, że mam na to qrewskie uczulenie-dusze sie.... ich to nie obchodzi...